Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą rodzina

Hurra! Twój bliski wreszcie trafił do ośrodka! A Ty? Co Ty możesz zrobić?

Znam to wspaniałe uczucie ulgi i nadziei, kiedy dziecko wreszcie decyduje się na leczenie. Jest to zwykle poprzedzone jakimiś dramatycznymi wydarzeniami i rodzice są, na ogół zmęczeni fizycznie i wykończeni emocjonalnie. Pierwszy raz, kiedy mój syn trafił do ośrodka, byłam nieomal przekonana, że teraz to już „z górki”, że teraz ośrodek naprawi to, co spieprzyliśmy my, szkoła i społeczeństwo i, jeżeli tylko syn podejdzie serio do terapii, dalej już będzie OK. Po pierwszym okresie euforii, zaczynają się wątpliwości – dziecko coraz częściej mówi, że ośrodek to straszne miejsce, że społeczność terapeutyczna krzywdzi go niesłusznymi ocenami, że nie wytrzyma i chce wyjść. Wprawdzie mieliśmy świadomość, że tak może się zdarzyć, ale te rozmowy były bardzo bolesne, zwłaszcza że towarzyszyły im wymówki, oceny jakimi jesteśmy beznadziejnymi rodzicami i emocjonalne szantaże. W tym momencie często pojawiają się pytania – co ja mogę zrobić, żeby pomóc temu młodemu człowiekowi, który ewidentni...

„Pytanie na śniadanie” 10.04.2018

Trochę się obawiałam tego programu. Przede wszystkim bałam się trochę, że prowadzący wyskoczą z tekstem, który mnie zestresuje do tego stopnia, że dam plamę. Po drugie – przed samym wejściem do studia dostałam pytania, i one nie były zbyt mądre, np. „Co Pani czuła, kiedy dowiedziała się Pani, że syn bierze?” Moje obawy, na szczęście nie ziściły się. Duży szacun dla Tomasza Wolnego – jest bardzo dobrym rozmówcą i był doskonale przygotowany. Jedna pretensja do TV – kurczę, jak można była mnie tak oświetlić, że wyglądam na 75 lat? Ale dobra, to nie był konkurs piękności… https://pytanienasniadanie.tvp.pl/36739139/nastoletnie-ofiary-dopalaczy

Krótkie historie o współuzależnieniu

Poniżej czeka na Was historia opowiedziana przez Lorelie Rozzano. Opowieść może wydawać się dość drastyczna, ale uwierzcie- takie sytuacje nie są niczym niespotykanym w rodzinach osób uzależnionych. Wydaje mi się, że w trakcie już ośmioletniego doświadczania historii rodziców, którzy przewinęli się przez grupę wsparcia, ta nie jest niczym szczególnym. Niemniej, nie mam pozwolenia na upowszechnianie osobistych tragedii rodziców, którzy w zaufaniu opowiadali o nich w czasie spotkań grupy, więc opiszę Wam sytuację, która wydarzyła się, kiedy jeszcze byłam młoda i naiwna. Jak już wiecie – mój ojciec jest osobą uzależnioną od alkoholu. Mama rozwiodła się z nim, kiedy miałam 11 lat i, z perspektywy czasu, było to najlepsze, co mogła zrobić. Nie sprzeciwiała się jednak, moim kontaktom z ojcem, które, siłą rzeczy były sporadyczne, bo ojciec albo pił, albo żenił się po raz kolejny i, oględnie rzecz ujmując, nie byłam wysoko na liście jego priorytetów. Mniejsza z tym. Pewnego razu, miałam ch...

A ja znów o komunikacji…

Mam taką refleksję – moim zdaniem większość mojego pokolenia nie była nauczona skutecznego komunikowania w przypadkach konfliktów, ani wyrażania tak zwanych, trudnych emocji, takich jak złość, czy rozczarowanie czyimś zachowaniem. Nie wiem, jak Wam, ale mnie nie było wolno złościć się na rodziców. Dorośli używali wobec swoich potomków argumentów w rodzaju: „Jak jeszcze raz to zrobisz, dostaniesz w dupę”. I, niejednokrotnie, wcielali groźbę w czyn. Młodzi mężczyźni, wychowywani na wzorcowych samców wcześnie przyswajali receptę na męskie konflikty – trzeba dać w mordę. I trzeba być twardym. Wszak przecież „chłopaki nie płaczą”. W efekcie komunikacja sprowadziła się do prawa silniejszego i uciszenia słabszego. Nauczyciel, w chwilach bezradności i konfliktu z krnąbrnym, nieposłusznym uczniem uciekał się do epitetu: „Matoł jesteś”. To wersja delikatna. I rodzice, i szkoła przekonywali nas, że ten silniejszy może okazywać złość, a słabszy powinien siedzieć cicho. Wyrosło pokolenie „bł...

Jak dotrzeć do osoby uzależnionej?

        Przyznaję, wielokrotnie zastanawiałam się nad tym pytaniem. Mając w rodzinie osobę uzależnioną borykamy się codziennie z zaprzeczaniem oczywistym faktom, z manipulacją, z kłamstwami i agresją. Często nie wytrzymujemy i nasza komunikacja jest „od ściany, do ściany” – najpierw grzecznie prosimy, potem uniżenie błagamy, a kiedy to kompletnie nie odnosi skutku, wpadamy w gniew i głośno dajemy upust swojej frustracji. To zwykle nic nie zmienia, powoduje jedynie agresję drugiej strony. Nie jestem tu bez winy. Pamiętam, w początkowej fazie naszego zmagania z uzależnieniem naszego syna, niejednokrotnie „puszczały mi nerwy” i niejedna karczemna awantura była zawiniona przez moje poczucie absolutnej bezradności i niemożności wytłumaczenia synowi czegoś, co dla mnie wydawało się oczywiste. A jestem osobą dość choleryczną. Potem miałam poczucie winy, syn z triumfem obnosił swoją krzywdę i zastanawiałam się, jak Młodemu Człowiekowi zadośćuczynić za moje paskudne zachow...

Wiadomość od Twojego uzależnionego bliskiego

Żyję z uzależnieniem mojego dziecka już ładnych parę lat. Przez ten czas wiele się nauczyłam i czasem nawet wydaje mi się, że oswoiłam problem, że wiem o co chodzi i mam „temat intelektualnie rozpracowany”. Ale przychodzą takie okresy, niezależnie od tego, czy coś się dzieje, czy właśnie panuje cisza (teraz dzieje się…), że żadna edukacja, żadne dociekliwe studiowanie, nie zdejmują ze mnie … cierpienia. I mimo, że mam już dużo lat, że właściwie radzę sobie z rzeczywistością, znów jestem małą, przerażoną dziewczynką, albo jedyne czego pragnę, to położyć się i przestać istnieć. Postanowiłam się tego nie wstydzić, bo wiem, że Wy – rodzice i bliscy uzależnionych też możecie takie stany przeżywać, więc pewnie właśnie trzeba o tym otwarcie mówić. Ja dziś próbuję zrzucić z siebie jakiś cholerny ciężar, który, od parunastu dni odbiera mi możliwość zaczerpnięcia oddechu. Ugotowałam rosół – mój pierwszy w życiu rosół zgodny z rytuałem i tradycją. Jest lepiej. A teraz zostawiam Was z Lorel...

10 wkurzających rzeczy w byciu rodzeństwem uzależnionego

Nasz głos, jako rodzeństwa osób uzależnionych jest zwykle stłumiony przez dramatyczne awantury uzależnionego. Nasze potrzeby są pomijane i często czujemy się samotni, sfrustrowani i niezrozumiani. Jeśli część z powyższych stwierdzeń brzmi dla Ciebie znajomo, to znaczy, że będziesz w stanie znaleźć siebie w tym tekście „10 wkurzających rzeczy w byciu rodzeństwem uzależnionego”. Wolą od Ciebie narkotyki albo alkohol Zamiast spotkać się z Tobą na kawę w sobotni wieczór, Twój brat decyduje się przytulić butelkę wódki. To nie pierwszy raz, kiedy robi coś takiego i, choć czujesz się sfrustrowany, ponad wszystko inne masz wrażenie, że kolejny raz Cię oszukano. Po sześciu miesiącach trzeźwości i nadziei dowiadujesz się, że Twoja siostra nie dotarła na obiad, bo znowu ćpa. I niezależnie od tego, jak bardzo się starasz, po prostu nie możesz pojąć, czemu ona wciąż uparcie woli narkotyki od waszej relacji. Kiedy się urodziłam, mój starszy brat już zmagał się z uzależnieniem. W związku z ty...

5 błędów, jakie popełniasz konfrontując się z uzależnieniem bliskiego

Czy kiedykolwiek prosiłeś swojego uzależnionego, żeby zaczął szukać pomocy, tylko po to, by usłyszeć, że to z Tobą jest coś nie w porządku? Uzależnieni są świetnymi manipulantami. Wiedzą, jakie guziki nacisnąć. Z powodu takiej dynamiki postępowania w rodzinie, wszyscy potrzebują zmienić sposób interakcji. Niestety, nie możesz zrobić czegoś, czego nie umiesz. Wyjście poza rodzinę i uzyskanie pomocy jest świetnym początkiem nowego życia. Poniżej podaję 5 sugestii do rozważenia: 1) Wymaganie od narkomana/alkoholika zmiany, kiedy Ty nie jesteś przygotowany na Twoją własną zmianę: Uzależnienie to choroba rodziny. Przed konfrontacją z uzależnionym członkiem rodziny upewnij się, że masz pod ręką wsparcie. Al-anon, doradztwo terapeutyczne, grupy wsparcia są dobrym początkiem. Jeśli nie chcesz wyciągnąć ręki po pomoc, szanse na wpłynięcie na zmianę postaw bliskiego są niewielkie. To tak, jak powiedzieć – „zrób to, co mówię, nie to co robię”. 2) Tłumienie emocji i ignorowanie intuicji: ...

Co było pierwsze - uzależnienie czy choroba rodziny?

Przyszło mi do głowy, że być może podchodzimy błędnie do problemu uzależnienia. Może cofnąć się o krok i zacząć jeszcze raz? Czemu większość czasu upieramy się, żeby traktować uzależnienie jako indywidualną chorobę, a nie chorobę rodziny? Za każdym uzależnionym stoi członek rodziny, który gra rolę w jego uzależnieniu. A gdybyśmy spojrzeli na uzależnienie jak na puzzle, gdzie narkoman jest tylko jednym kawałkiem? Żeby złożyć tę układankę, musimy sprawdzić, jak jej inne kawałki pasują do obrazka. W moim domu rodzinnym wydawało się, że osobą najbardziej potrzebującą pomocy był mój tata. To on był tym zaburzonym. Przynajmniej tak to wyglądało z zewnątrz. Ale wygląd może być mylący. Patrząc wstecz, mój ojciec w najmniejszym stopniu potrzebował pomocy. Z pewnością był jedyną osobą w rodzinie, która w jakikolwiek sposób mogła się bawić. Moja matka była niewyobrażalnie zestresowana. Mój ojciec robił bydło i przez długi, długi czas uchodziło mu to na sucho. To ona była jedynym powiernikie...

Czy Twoja rodzina jest chora?

Uzależnienie w rodzinie Rodziny uzależnione i chore działają zgodnie ze sztywnymi i szkodliwymi zasadami. Reguły te zostają ustanowione jako strategie przeżycia. Chore rodziny nie rozmawiają, one reagują. Nie ma możliwości komunikowania się bez obawy o wybuch, czy ośmieszanie, zawstydzanie, czy osądzanie. W rodzinach uzależnionych nie ma własności problemów. Zamiast tego jest system uników, ocen, usprawiedliwień i obwiniania. Poniżej przedstawiam 8 głównych sposobów zachowania stosowanych przez niezdrowe rodziny . Kazirodztwo emocjonalne Kiedy relacja między rodzicem a dzieckiem narusza granice dziecka, stawiając je w roli spełniającego potrzeby emocjonalne dorosłego. Zdarza się to kiedy dzieci są używane jako zastępczy partner. Ponieważ uzależniony partner jest emocjonalnie niedostępny, dziecko – przeważnie najstarsze – wysłuchuje przemyśleń dorosłego, problemów, czy uczuć. Kiedy członkowie rodziny nie sięgają po pomoc na zewnątrz, szukają wsparcia wewnątrz. Matka może prowadz...

Stawianie granic

Elementarz  :-) Chętnie zapominany Jasne że Cię kocham – stawianie granic swojemu uzależnionemu bliskiemu. Dzwoni telefon, robi Ci się słabo. Jakaś część Ciebie chce zignorować ten dźwięk, ale inna, ta większa część, która za każdym razem zwycięża, biegnie żeby go odebrać. Mając nadzieję, że nie będzie to jeszcze jedno wołanie o pomoc. Słuchasz, jak wychodzi na jaw kolejny kryzys. Przypominasz synowi/córce o waszej ostatniej rozmowie. Tej, która przebiegła mniej więcej tak - „ Słyszysz? To ostatni raz, kiedy daję ci .............. (uzupełnij lukę), nie proś mnie o to następny raz! ” Niestety, właśnie nadszedł następny raz – znowu. Co więc robisz? Nie chcesz ułatwiać życia swojemu narkomanowi, ale nie chcesz go też widzieć żyjącego na ulicy. Kiedy odkładasz słuchawkę, jesteś wykończona. Czujesz się beznadziejna. Właśnie zrobiłaś coś, czego obiecałaś nie robić. Między młotem a kowadłem, poddałaś się. Modlisz się, może tym razem ułoży się inaczej. Ale nie masz wielkich nadzi...

Mamo – nie zawiodłaś

Jako osoba uzależniona (w procesie zdrowienia), ale także jako doradca do spraw uzależnienia od alkoholu i narkotyków, mam zaszczyt pracować z narkomanami i ich rodzinami. Niezwykłą satysfakcję daje mi obserwacja ludzi, którzy w swoim życiu już się poddali, a teraz w krótkim czasie odzyskują nadzieję i podejmują ratujące życie decyzje. Kiedy uzależniony zaczyna zdrowieć, ważne jest by przyjrzeć się historii jego rodziny. Powrót do bezpiecznego, wspierającego środowiska jest niezwykle istotny w procesie zdrowienia. Ponieważ narkomania, czy alkoholizm to choroba całej rodziny, wszyscy potrzebują pomocy. W niektórych ośrodkach leczenia uzależnień dostępne są programy rodzinne (opisywane fakty dotyczą leczenia w Kanadzie – przypis tłumacza). Fakty potwierdzają, że jeśli rodziny uzależnionych są wyedukowane i także angażują się w proces swojego własnego zdrowienia, ich szanse na sukces rosną. Każdego tygodnia nowa grupa członków rodzin zaczyna terapię, żeby brać udział w programach e...