Przejdź do głównej zawartości

Posty

Mamo – nie zawiodłaś

Jako osoba uzależniona (w procesie zdrowienia), ale także jako doradca do spraw uzależnienia od alkoholu i narkotyków, mam zaszczyt pracować z narkomanami i ich rodzinami. Niezwykłą satysfakcję daje mi obserwacja ludzi, którzy w swoim życiu już się poddali, a teraz w krótkim czasie odzyskują nadzieję i podejmują ratujące życie decyzje. Kiedy uzależniony zaczyna zdrowieć, ważne jest by przyjrzeć się historii jego rodziny. Powrót do bezpiecznego, wspierającego środowiska jest niezwykle istotny w procesie zdrowienia. Ponieważ narkomania, czy alkoholizm to choroba całej rodziny, wszyscy potrzebują pomocy. W niektórych ośrodkach leczenia uzależnień dostępne są programy rodzinne (opisywane fakty dotyczą leczenia w Kanadzie – przypis tłumacza). Fakty potwierdzają, że jeśli rodziny uzależnionych są wyedukowane i także angażują się w proces swojego własnego zdrowienia, ich szanse na sukces rosną.
Każdego tygodnia nowa grupa członków rodzin zaczyna terapię, żeby brać udział w programach edukacyjn…
Najnowsze posty

Twoja rola, kiedy bliski wychodzi z ośrodka po skończonej terapii

Zupełnie celowo powyższy tytuł jest tak długi – wychodzi z ośrodka po skończonej terapii. Nie będę się w tym wpisie rozwodzić, nad twoją rolą, gdy twój bliski uzależniony opuszcza ośrodek przedterminowo, czy to z powodu ucieczki, wypisania się, czy w końcu wydalenia przez społeczność terapeutyczną. Postępowanie w takim przypadku jest zupełnie inne i teraz, w trakcie pisania tych słów, przychodzi mi do głowy, że jest warte osobnego wpisu. Kto wie, może taki wpis będzie.

Moją intencją było danie paru prostych wskazówek, jak przygotować się psychicznie na wyjście uzależnionego z ośrodka, kiedy radość, że oto zaleczony człowiek wychodzi i teraz życie będzie już fajne, miesza się z wątpliwością, że przecież może zaraz znowu popłynąć narkotyki i nadzieje trafi szlag.

Ja w moim osobistym doświadczeniu, nie przeżyłam takiej chwili. Mój syn wychodził z ośrodków z wielkim hukiem i ani przez chwilę nie mieliśmy przypuszczeń, że jest do tych wyjść terapeutycznie gotowy.

Jeden jedyny raz byliśmy…

Hurra! Twój bliski wreszcie trafił do ośrodka! A Ty? Co Ty możesz zrobić?

Znam to wspaniałe uczucie ulgi i nadziei, kiedy dziecko wreszcie decyduje się na leczenie. Jest to zwykle poprzedzone jakimiś dramatycznymi wydarzeniami i rodzice są, na ogół zmęczeni fizycznie i wykończeni emocjonalnie. Pierwszy raz, kiedy mój syn trafił do ośrodka, byłam nieomal przekonana, że teraz to już „z górki”, że teraz ośrodek naprawi to, co spieprzyliśmy my, szkoła i społeczeństwo i, jeżeli tylko syn podejdzie serio do terapii, dalej już będzie OK.

Po pierwszym okresie euforii, zaczynają się wątpliwości – dziecko coraz częściej mówi, że ośrodek to straszne miejsce, że społeczność terapeutyczna krzywdzi go niesłusznymi ocenami, że nie wytrzyma i chce wyjść. Wprawdzie mieliśmy świadomość, że tak może się zdarzyć, ale te rozmowy były bardzo bolesne, zwłaszcza że towarzyszyły im wymówki, oceny jakimi jesteśmy beznadziejnymi rodzicami i emocjonalne szantaże.

W tym momencie często pojawiają się pytania – co ja mogę zrobić, żeby pomóc temu młodemu człowiekowi, który ewidentnie wal…

„Pytanie na śniadanie” 10.04.2018

Trochę się obawiałam tego programu. Przede wszystkim bałam się trochę, że prowadzący wyskoczą z tekstem, który mnie zestresuje do tego stopnia, że dam plamę. Po drugie – przed samym wejściem do studia dostałam pytania, i one nie były zbyt mądre, np. „Co Pani czuła, kiedy dowiedziała się Pani, że syn bierze?”

Moje obawy, na szczęście nie ziściły się. Duży szacun dla Tomasza Wolnego – jest bardzo dobrym rozmówcą i był doskonale przygotowany.

Jedna pretensja do TV – kurczę, jak można była mnie tak oświetlić, że wyglądam na 75 lat? Ale dobra, to nie był konkurs piękności…


https://pytanienasniadanie.tvp.pl/36739139/nastoletnie-ofiary-dopalaczy

Coś do obejrzenia

Dziś chciałam Wam zaproponować film. Jest długi weekend majowy i może macie czas i ochotę, żeby usiąść i obejrzeć coś, niekoniecznie komedię. Bo ten film komedią nie jest. Opowiada o współuzależnieniu i umożliwianiu. Moje ulubione ostatnio tematy…
O jakim filmie mówię?

6 BALONÓW
Reżyseria: Marja Lewis Ryan;
Scenariusz: Maria Lewis Ryan;
Produkcja; USA;
Gatunek: Dramat;
Premiera: 12 marca 2018;
W rolach głównych:
Dave Franco (Seth), Abbi Jacobson (Katie), Jane Kaczmarek (Gayle), Tim Matheson (Gary).

Żeby nie było – moim zdaniem to nie jest film artystycznie wybitny, jest z lekka łopatologiczny, ale przypuszczam, że rodzinom ludzi zmagających się ze współuzależnieniem – może otwierać oczy. Fabuła jest prosta – troskliwa (zbyt troskliwa?) siostra heroinisty (Katie) zamiast bawić się na przyjęciu zorganizowanym dla jej chłopaka, jeździ w nocy z bratem (Seth) i jego małą córeczką w poszukiwaniu pomocy dla cierpiącego na zespół odstawienny Setha. Usiłuje znaleźć, ośrodek odwykowy, załagod…

Czemu tak trudno jest nie ulegać uzależnionemu członkowi rodziny?

Zadawałam sobie takie pytanie wielokrotnie. Rozumując racjonalnie – co powiedzielibyście rodzicowi, którego dorosłe dziecko zachowuje się tak toksycznie i nieobliczalnie, że matka śpi z portfelem pod poduszką, że sypialnia rodziców przypomina zamykaną twierdzę, bo boją się, że syn/córka zrobi im krzywdę? Czy dopuścilibyście, żeby Wasze dziecko produkowało w domu narkotyki? Czy uważacie, że jest to dopuszczalne, że zupełnie dorosły człowiek jest utrzymywany przez rodziców, okazując im w zamian całkowity brak zwyczajnej, ludzkiej życzliwości? Moje odpowiedzi są jednoznaczne – nie, nie jest to do zaakceptowania i to, co zapewne przyszłoby mi na myśl, to: Czemu oni, do cholery, nie powiedzą temu dziecku, że może żyć jak chce, ale nie z nimi? Czemu nie postawią jasnej granicy, że w ich domu to oni dyktują warunki? Na zdrowy rozum, patrząc z boku to wydaje się dość oczywiste.

Czemu jednak w rodzinach osób uzależnionych tak trudno jest spojrzeć na sytuację w taki, stosunkowo prosty sposób?

Jak właściwie jest z tą marihuaną?

No, to wbiję trochę kij w mrowisko…

Wprawdzie ożywiona dyskusja – czy marihuana jest cudownym lekiem, który jakieś złośliwe gnomy postanowiły uczynić nielegalnym, zapewne dla przetrzebienia ludzkości i zajęcia jej habitatu, czy też trucizną, która wybije w pień wszystkie nasze niewinne dziatki – jakoś ostatnio ucichła, ale jako osoba pracująca na co dzień z młodzieżą i, chcąc nie chcąc, ocierająca się o jej poglądy, często wspinam się na szczyty zaskoczenia, jak mało ta młodzież wie, a jak bardzo oręduje za legalizacją.

Jeśli chodzi o marihuanę medyczną, nie będę tu zajmowała stanowiska, bo nie jestem medykiem. Wprawdzie jakiś czas temu popełniłam artykuł o medycznej marihuanie i w trakcie długotrwałego studiowania różnych mądrych pism medycznych z całego świata, doszłam do przekonania, że, i owszem – cannabis może być doskonałym środkiem pomocniczym w leczeniu kilku chorób, a w kilku innych może łagodzić objawy, no ale, niestety zioło jeszcze nikogo z niczego trwale nie wyleczyło. A…

Motywowanie bliskiego uzależnionego do podjęcia leczenia

Długo mnie tu nie było. Najpierw, w lekkiej panice poszukiwałam czasu, potem, w nie mniejszej panice, szukałam motywacji do zrobienia czegokolwiek.

Święta Bożego Narodzenia i koniec roku to dla mnie niełatwy czas. Wszyscy jesteśmy bombardowani przepisami, jak powinny wyglądać idealne, rodzinne święta, pełne miłości i ciepła. Ja ten obrazek właściwie kupuję, chciałabym, żeby ten czas był takim magicznym „zanurzeniem” w bezwarunkowej miłości, życzliwości i wsparciu. Moja rodzina tak jednak nie funkcjonuje. Pomijając mojego uzależnionego syna, z którym nie mam kontaktu (co uważam za słuszne, choć bardzo bolesne), relacje z moimi rodzicami także praktycznie nie istnieją. Efekt jest taki, że okres świąt i koniec roku to dla mnie czas niewesołych refleksji i trudnych emocji.

Ale dość o mnie! Przygotowałam dla Was tekst o metodzie motywowania do leczenia o nazwie CRAFT. Tekst, moim zdaniem, nie wyjaśnia w pełni na czym polega ta technika, więc parę słów wstępu.

CRAFT (Community Reinforcement…