Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą granice

Czemu tak trudno jest nie ulegać uzależnionemu członkowi rodziny?

Zadawałam sobie takie pytanie wielokrotnie. Rozumując racjonalnie – co powiedzielibyście rodzicowi, którego dorosłe dziecko zachowuje się tak toksycznie i nieobliczalnie, że matka śpi z portfelem pod poduszką, że sypialnia rodziców przypomina zamykaną twierdzę, bo boją się, że syn/córka zrobi im krzywdę? Czy dopuścilibyście, żeby Wasze dziecko produkowało w domu narkotyki? Czy uważacie, że jest to dopuszczalne, że zupełnie dorosły człowiek jest utrzymywany przez rodziców, okazując im w zamian całkowity brak zwyczajnej, ludzkiej życzliwości? Moje odpowiedzi są jednoznaczne – nie, nie jest to do zaakceptowania i to, co zapewne przyszłoby mi na myśl, to: Czemu oni, do cholery, nie powiedzą temu dziecku, że może żyć jak chce, ale nie z nimi? Czemu nie postawią jasnej granicy, że w ich domu to oni dyktują warunki? Na zdrowy rozum, patrząc z boku to wydaje się dość oczywiste. Czemu jednak w rodzinach osób uzależnionych tak trudno jest spojrzeć na sytuację w taki, stosunkowo prosty sposó...

Jak dotrzeć do osoby uzależnionej?

        Przyznaję, wielokrotnie zastanawiałam się nad tym pytaniem. Mając w rodzinie osobę uzależnioną borykamy się codziennie z zaprzeczaniem oczywistym faktom, z manipulacją, z kłamstwami i agresją. Często nie wytrzymujemy i nasza komunikacja jest „od ściany, do ściany” – najpierw grzecznie prosimy, potem uniżenie błagamy, a kiedy to kompletnie nie odnosi skutku, wpadamy w gniew i głośno dajemy upust swojej frustracji. To zwykle nic nie zmienia, powoduje jedynie agresję drugiej strony. Nie jestem tu bez winy. Pamiętam, w początkowej fazie naszego zmagania z uzależnieniem naszego syna, niejednokrotnie „puszczały mi nerwy” i niejedna karczemna awantura była zawiniona przez moje poczucie absolutnej bezradności i niemożności wytłumaczenia synowi czegoś, co dla mnie wydawało się oczywiste. A jestem osobą dość choleryczną. Potem miałam poczucie winy, syn z triumfem obnosił swoją krzywdę i zastanawiałam się, jak Młodemu Człowiekowi zadośćuczynić za moje paskudne zachow...

4 rzeczy, które możesz zrobić żeby pomóc bliskiemu, który nie chce pomocy

Od czasu do czasu w mediach pojawiają się dopingujące historie opisujące z detalami czyjąś wyczerpującą walkę z rakiem, czy katastrofalnymi skutkami wypadku. W większości przypadków, pacjent lub jego rodzina mówi o woli walki z chorobą, i determinacji doprowadzającej do wyzdrowienia. A co, kiedy nasz bliski walczy z uzależnieniem? I nie tylko odmawia pomocy ale też zaprzecza, że problem w ogóle istnieje? Warunki idealne W idealnej sytuacji, osoba walcząca z uzależnieniem powinna chętnie pojawić się w ośrodku leczenia uzależnień, świadoma swojej choroby i pełna energii do walki o wyzdrowienie. Jednak, jeśli interesujesz się uzależnieniami, zapewne już zauważyłeś, że rzeczywistość z rzadka jest idealna. Istnieje prawdopodobieństwo, że zamiast spotkać się z chęcią i gotowością do stawienia czoła wyzwaniu, ze strony swojego bliskiego spotkasz się z oporem, wymówkami i zaprzeczeniem. Wasza sytuacja – Twoja i Twojego uzależnionego bliskiego może być daleka od ideału, ale nie jesteś...

Czy twarda miłość rzeczywiście działa?

Doświadczanie bliskiej relacji z człowiekiem zmagającym się z uzależnieniem jest traumatyczne. Dewastujące efekty, jakie choroba wywiera na rodziny mogą powodować długotrwałe blizny fizyczne, emocjonalne, a także w sferze relacji. Wszyscy bliscy są pod wpływem urazu. Rodzeństwo, które nie jest uzależnione może czuć się zaniedbywane. Rodzice nie przestają myśleć o zdrowych dzieciach świadomie. To dzieje się z czasem. Kiedy osoba uzależniona staje się coraz bardziej chora, a w domu panuje coraz większy chaos, rodziny uciekają się do rozwiązań kryzysowych. Aby zachować względny spokój, dostosowują swoje potrzeby do uzależnionego i mogą pogodzić się z obraźliwymi, a także innymi, niezdrowymi zachowaniami. Jak mówi stare powiedzenie: Szczęśliwy ćpun to taki, któremu wolno (w oryginale: a happy addict is an enabled one . Język polski, o ile mi wiadomo nie ma analogicznego powiedzenia. – przyp. tłumacza). Produktem ubocznym niezdrowego domu może stać się obsesja. Rodzina staje się nadmie...

Stawianie granic

Elementarz  :-) Chętnie zapominany Jasne że Cię kocham – stawianie granic swojemu uzależnionemu bliskiemu. Dzwoni telefon, robi Ci się słabo. Jakaś część Ciebie chce zignorować ten dźwięk, ale inna, ta większa część, która za każdym razem zwycięża, biegnie żeby go odebrać. Mając nadzieję, że nie będzie to jeszcze jedno wołanie o pomoc. Słuchasz, jak wychodzi na jaw kolejny kryzys. Przypominasz synowi/córce o waszej ostatniej rozmowie. Tej, która przebiegła mniej więcej tak - „ Słyszysz? To ostatni raz, kiedy daję ci .............. (uzupełnij lukę), nie proś mnie o to następny raz! ” Niestety, właśnie nadszedł następny raz – znowu. Co więc robisz? Nie chcesz ułatwiać życia swojemu narkomanowi, ale nie chcesz go też widzieć żyjącego na ulicy. Kiedy odkładasz słuchawkę, jesteś wykończona. Czujesz się beznadziejna. Właśnie zrobiłaś coś, czego obiecałaś nie robić. Między młotem a kowadłem, poddałaś się. Modlisz się, może tym razem ułoży się inaczej. Ale nie masz wielkich nadzi...