Przejdź do głównej zawartości

Posty

Jak dotrzeć do osoby uzależnionej?

        Przyznaję, wielokrotnie zastanawiałam się nad tym pytaniem. Mając w rodzinie osobę uzależnioną borykamy się codziennie z zaprzeczaniem oczywistym faktom, z manipulacją, z kłamstwami i agresją. Często nie wytrzymujemy i nasza komunikacja jest „od ściany, do ściany” – najpierw grzecznie prosimy, potem uniżenie błagamy, a kiedy to kompletnie nie odnosi skutku, wpadamy w gniew i głośno dajemy upust swojej frustracji. To zwykle nic nie zmienia, powoduje jedynie agresję drugiej strony. Nie jestem tu bez winy. Pamiętam, w początkowej fazie naszego zmagania z uzależnieniem naszego syna, niejednokrotnie „puszczały mi nerwy” i niejedna karczemna awantura była zawiniona przez moje poczucie absolutnej bezradności i niemożności wytłumaczenia synowi czegoś, co dla mnie wydawało się oczywiste. A jestem osobą dość choleryczną. Potem miałam poczucie winy, syn z triumfem obnosił swoją krzywdę i zastanawiałam się, jak Młodemu Człowiekowi zadośćuczynić za moje paskudne zachow...

Moje refleksje na temat wstydu

        Chciałam Wam przetłumaczyć fajny tekst o wstydzie. Moim zdaniem, w rodzinach osób uzależnionych to najczęściej wstyd i strach przed stygmatyzacją, przed pochopną oceną, stanowią ogromną barierę przed szukaniem różnych form pomocy. Taki wstyd może paraliżować i sabotować wszelkie pomysły, jak wyjść ze swoją tragedią z domu i opowiedzieć o niej innym.               Tu przyznam, że często nie dziwię się rodzinom, zwłaszcza rodzicom tych emocji, bo to głównie im, jeśli nie wprost, to ogródkami tłumaczy się, że uzależnienie ich dzieci to w dużej części ich wina. Kilka przykładów. Pan Profesor, ogólnie uznany autorytet w nieomal wszystkich kwestiach związanych z uzależnieniem, od profilaktyki, przez diagnostykę, po leczenie, mówi w ogólnopolskiej telewizji, że „ narkomania zdarza się w rodzinach, w których nie ma miłości ”. Hola, skąd Pan, Panie profesorze jest w stanie ocenić, czy w rodzinie mojej, czy pana Iksińskiego i pani...

Wiadomość od Twojego uzależnionego bliskiego

Żyję z uzależnieniem mojego dziecka już ładnych parę lat. Przez ten czas wiele się nauczyłam i czasem nawet wydaje mi się, że oswoiłam problem, że wiem o co chodzi i mam „temat intelektualnie rozpracowany”. Ale przychodzą takie okresy, niezależnie od tego, czy coś się dzieje, czy właśnie panuje cisza (teraz dzieje się…), że żadna edukacja, żadne dociekliwe studiowanie, nie zdejmują ze mnie … cierpienia. I mimo, że mam już dużo lat, że właściwie radzę sobie z rzeczywistością, znów jestem małą, przerażoną dziewczynką, albo jedyne czego pragnę, to położyć się i przestać istnieć. Postanowiłam się tego nie wstydzić, bo wiem, że Wy – rodzice i bliscy uzależnionych też możecie takie stany przeżywać, więc pewnie właśnie trzeba o tym otwarcie mówić. Ja dziś próbuję zrzucić z siebie jakiś cholerny ciężar, który, od parunastu dni odbiera mi możliwość zaczerpnięcia oddechu. Ugotowałam rosół – mój pierwszy w życiu rosół zgodny z rytuałem i tradycją. Jest lepiej. A teraz zostawiam Was z Lorel...

Moje refleksje na początek roku szkolnego (profilaktyka uzależnień w szkole)

Jako, że zdarzyło mi się opowiadać w mediach i o historii mojego syna i o formach pomocy rodzicom, których dzieci eksperymentują ze środkami psychoaktywnymi, czy są już od nich uzależnione, kilkakrotnie zostałam zaproszona do szkół gimnazjalnych i ponad gimnazjalnych na spotkania z rodzicami w ramach szeroko pojętej profilaktyki. Może sprawił to fakt, że nie zażądałam wynagrodzenia za dzielenie się moimi doświadczeniami i wiedzą, może fakt, że tak naprawdę szkoły nie były zainteresowane takim wydarzeniem, ale organizacja tych spotkań, z mojego punktu widzenia była dość żałosna. Tylko w jednym przypadku młoda Pani pedagog wydawała się zainteresowana tym, co miałam do powiedzenia. W pozostałych sytuacjach zostawiano mnie samą z rodzicami co było dla mnie nieco dziwne, zważywszy tematykę, o jakiej miałam mówić i to, że nie jestem profesjonalnie związana z profilaktyką uzależnień (choć prowadziłam już też zajęcia dla profilaktyków na studiach podyplomowych). W sytuacji ekstremaln...

10 wkurzających rzeczy w byciu rodzeństwem uzależnionego

Nasz głos, jako rodzeństwa osób uzależnionych jest zwykle stłumiony przez dramatyczne awantury uzależnionego. Nasze potrzeby są pomijane i często czujemy się samotni, sfrustrowani i niezrozumiani. Jeśli część z powyższych stwierdzeń brzmi dla Ciebie znajomo, to znaczy, że będziesz w stanie znaleźć siebie w tym tekście „10 wkurzających rzeczy w byciu rodzeństwem uzależnionego”. Wolą od Ciebie narkotyki albo alkohol Zamiast spotkać się z Tobą na kawę w sobotni wieczór, Twój brat decyduje się przytulić butelkę wódki. To nie pierwszy raz, kiedy robi coś takiego i, choć czujesz się sfrustrowany, ponad wszystko inne masz wrażenie, że kolejny raz Cię oszukano. Po sześciu miesiącach trzeźwości i nadziei dowiadujesz się, że Twoja siostra nie dotarła na obiad, bo znowu ćpa. I niezależnie od tego, jak bardzo się starasz, po prostu nie możesz pojąć, czemu ona wciąż uparcie woli narkotyki od waszej relacji. Kiedy się urodziłam, mój starszy brat już zmagał się z uzależnieniem. W związku z ty...

5 błędów, jakie popełniasz konfrontując się z uzależnieniem bliskiego

Czy kiedykolwiek prosiłeś swojego uzależnionego, żeby zaczął szukać pomocy, tylko po to, by usłyszeć, że to z Tobą jest coś nie w porządku? Uzależnieni są świetnymi manipulantami. Wiedzą, jakie guziki nacisnąć. Z powodu takiej dynamiki postępowania w rodzinie, wszyscy potrzebują zmienić sposób interakcji. Niestety, nie możesz zrobić czegoś, czego nie umiesz. Wyjście poza rodzinę i uzyskanie pomocy jest świetnym początkiem nowego życia. Poniżej podaję 5 sugestii do rozważenia: 1) Wymaganie od narkomana/alkoholika zmiany, kiedy Ty nie jesteś przygotowany na Twoją własną zmianę: Uzależnienie to choroba rodziny. Przed konfrontacją z uzależnionym członkiem rodziny upewnij się, że masz pod ręką wsparcie. Al-anon, doradztwo terapeutyczne, grupy wsparcia są dobrym początkiem. Jeśli nie chcesz wyciągnąć ręki po pomoc, szanse na wpłynięcie na zmianę postaw bliskiego są niewielkie. To tak, jak powiedzieć – „zrób to, co mówię, nie to co robię”. 2) Tłumienie emocji i ignorowanie intuicji: ...

List do mojego uzależnionego dziecka

Mój drogi synu / Moja droga córko, Czuję się, jakbym żegnała się z Tobą i w pewnym sensie przypuszczam, że tak jest. Zawsze będę Cię kochać. Chcę dla Ciebie wszystkiego co najlepsze i jestem gotowa, żeby zrobić najbardziej nienaturalną rzecz, jaką może zrobić matka. Moje serce wyje, opuszczam Cię. Cóż, wiem że jesteś dorosły, ale dla mnie zawsze będziesz dzieckiem. To część problemu. Moja natura mówi, że mam Cię chronić. Widzę Cię załamanego i w rozpaczy i ja też załamuję się i rozpaczam. Gdybyś miał raka, albo cierpiał na chorobę serca, walczyłabym zębami i pazurami, żeby otoczyć Cię potrzebną Ci opieką. W jakiś dziwny sposób teraz też walczę. To najtrudniejsza walka w moim życiu. Łatwiej byłoby mi stać przy Twoim szpitalnym łóżku wiedząc że tym, co robię - pomagam Ci. Ale nie ma szpitalnego łóżka. Nie ma raka, ani choroby serca. To, co jest, to podstępny sekret, który urósł do rozmiaru potwornej bestii. Ona pożera Cię żywcem, a mnie z Tobą. Patrzyłam, jak ten potwór rośnie, bł...